|
W 1764
roku francuski oficer Nicolas Joseph Cugnot wystarał się w
ministerstwie wojny
Królestwa Francji o zamówienie na ciągnik
artyleryjski. Zainspirowany maszyną
parową stosowaną podówczas w kopalniach i fabrykach, ciągle
doskonaloną przez
Jamesa Watta, zapragnął zbudować pojazd napędzany siłą pary, podobny do
konstrukcji opisanej już w 1663 roku przez angielskiego fizyka,
astronoma i
matematyka Izaaka Newtona. Sześć lat
później pojazd wyposażony w
trzy koła i wielki kocioł, którego podgrzanie wprawiało
maszynę w ruch na
kilkanaście minut, został zaprezentowany zleceniodawcom. Zachęcony tym
osiągnięciem N. Cugnot umieścił pod kotłem palenisko, dzięki czemu
maszyna
jeździła dłużej z prędkością 5 km/h. Niełatwo nią było jednak sterować,
co
stało się przyczyną incydentu, który mógł
całkowicie zniweczyć wysiłki Cugnota.
Podczas pokazu zorganizowanego dla wojskowych wyższej rangi pojazd
wymknął się
spod kontroli, ruszył w stronę obserwatorów wywołując panikę
i przerażenie, a
następnie uderzył w mur ulegając zniszczeniu. Po tej próbie
wynalazkiem
przestano się interesować. Podobne trudności napotkał inny wynalazca
— William
Murdoch, który w 1786 roku wypróbował w
miasteczku Redruth w Anglii swoją
maszynę parową, wyposażoną w kocioł podgrzewany lampą spirytusową. W.
Murdoch
ustawił maszynę na środku ulicy, rozgrzał kocioł, ale nie zdążył w niej
zasiąść. Jadący bez kontroli parowóz przeraził miejscowego
duchownego, który
doznał tak silnego szoku, iż wkrótce zmarł. W procesie
sądowym Murdoch
wprawdzie zdołał obronić się przed zarzutem o spowodowanie śmierci
duchownego,
jednakże musiał opuścić miasto. Niepowodzeniem zakończyła się
również próba z
maszyną parową, dokonana w wieczór wigilijny 1801 roku przez
Richarda
Trevithicka. Parowóz, którym wraz z
przyjaciółmi odbywał przejażdżkę, wywrócił
się i wpadł do rowu. Nikt nie ucierpiał, nic się także nie stało
maszynie, ale
zdenerwowani wycieczkowicze zmienili plany i postanowili spędzić resztę
wieczoru w pobliskiej gospodzie na suto zakrapianej kolacji.
Pozostawiony w szopie
parowóz spłonął. W 1803 roku w Londynie Trevithick zbudował
nową maszynę, która
poruszała się sprawnie po ulicach z prędkością 12 km/godz. Ponieważ
płoszyła
konie i przerażała przechodniów, była bojkotowana przez
mieszkańców i prasę.
Pracując w zakładach metalowych w Pennydarren w Południowej Walii,
Trevithick
namówił ich właściciela, Samuela Homfraya, do zbudowania
maszyny parowej, która
miała zastąpić konie ciągnące wagoniki z towarami do odległego o 15 km
Abercynon. Podczas inauguracyjnego przejazdu, odbytego 22 lutego 1804
roku,
zabrano pięć wagonów, dziesięć ton żelaza i siedemdziesiąt
osób. Trasę o
długości ponad dziewięciu mil pokonano w cztery godziny i pięć minut.
Na tej
linii parowóz Trevithicka odbył wiele kursów,
ciągnąc nawet 25-tonowe ładunki.
Pod ciężarem pięciotonowego parowozu i ładunków psuł się
kiepski tor, toteż
konieczna była przebudowa trasy. Stwierdziwszy, że wymaga to dużych
nakładów
finansowych, Homfray wycofał parowóz i przywrócił
trakcję konną. Richard
Trevithick zaryzykował jeszcze raz — w 1808 roku —
uruchamiając w Londynie na
zamkniętej trasie trzecią kolejkę, nazywaną „catch me who
can" (łapcie
mnie, kto potrafi). Wpływy z biletów były jednak niskie, na
dodatek, po ulewnym
deszczu zapadły się tory. W tej sytuacji Trevithick zamknął
przedsiębiorstwo i
przestał interesować się koleją. Narodziny parowozu były więc ciężkie i
obfitowały, jak wynika z przytoczonych faktów, w dramatyczne
wydarzenia.
Ciernistą okazała się również droga życiowa wielu
pomysłodawców i
konstruktorów. Napotykali oni nie tylko przeszkody
techniczne, których nie
potrafili ominąć, ale i niechęć współczesnych,
którym parowóz bardziej kojarzył
się z diabłem, niż z geniuszem ludzkiego umysłu. Dwójce ze
wspomnianych
konstruktorów historia to wynagrodziła. Nicolas J. Cugnot
jest dziś uważany za
twórcę pierwszego parowozu,a Richard Trevithick za
konstruktora, który połączył
lokomotywę z torem, kojarząc dwa podstawowe elementy kolei (w kolejce
przemysłowej z 1804roku). Próby
zbudowania i wprowadzenia do użytku maszyny parowej nie były wynikiem
urzeczywistniania fantastycznych pomysłów XVIII i XIX
– wiecznych
konstruktorów. To rozwój przemysłu i handlu
zwiększył zapotrzebowanie na nowe
środki transportu. Już w XVIII wieku na ważniejszych szlakach budowano
coraz
więcej mostów, utwardzano i poszerzano drogi. Ulepszona sieć
dróg stopniowo
uniezależniała zakłady przemysłowe od szlaków wodnych.
Rozwój zakładów
przemysłowych sprzyjał powstawaniu dużych przedsiębiorstw przewozowych.
Jedna z
takich firm w Londynie dysponowała w tym czasie trzema tysiącami
konnych
powozów i zatrudniała trzydzieści tysięcy
pracowników. We Francji
przedsiębiorstwa tego typu przewiozły w 1840 roku ponad siedemset
tysięcy osób.
Jednocześnie usiłowano usprawnić transport wewnętrzny w fabrykach i
kopalniach.
W wąskich i ciemnych chodnikach kopalnianych pojazdy ciągnięte przez
konie z
trudem trzymały się wytyczonej drogi. Tak doszło do skonstruowania
toru, który
— jak dowodzą źródła historyczne —
zastosowano w kopalniach niemieckich już w
XVI wieku. Początkowo budowano z desek rynienkę, w której
biegło dodatkowe
koło, umieszczone na przodzie pojazdu. Z czasem tor konstruowano z
drewnianych
belek mocowanych do podkładów. W XVIII wieku belki obijano
blachą, później
pokrywano płytami z żelaza lub żeliwa. Zasadniczej zmianie konstrukcja
toru
uległa w drugiej połowie XVIII wieku, kiedy do użytku weszła szyna
żeliwna w
kształcie litery „L". W 1789 roku William Jessop
wprowadził szynę w
kształcie zbliżonym do dzisiejszego. Szyny żelazne stosowano od 1820
roku, a szyny
stalowe od 1862 roku. Żelazny tor zwiększył możliwości transportu od
dziesięciu
do piętnastu razy. Na przełomie XVIII i XIX wieku powstawały więc
liczne
towarzystwa, które odpowiadając na potrzeby przemysłu i
handlu podejmowały się
budowy nowych kolei konnych. Budowano koleje konne, ponieważ na
konstrukcje
proponowane przez Cugnota, Murdocha i Trevithicka było jeszcze za
wcześnie. Ich
rozpowszechnianiu nie sprzyjała sytuacja gospodarcza. Ponadto, wymagały
one wielkich nakładów finansowych i przełamania
barier psychologicznych.
Bieg wydarzeń przyspieszyły dopiero wojny napoleońskie,
które
spowodowały ogromne podwyżki cen koni i paszy.
Wówczas Anglicy
przypomnieli
sobie o „żelaznym koniu żywiącym się węglem", a do budowy
nowych parowozów
zabrało się wielu konstruktorów. W
1812 roku Matthew Murray
zbudował na zlecenie zarządcy kopalni, Johna Blenkinsopa lokomotywę
wyposażoną
w koło zębate. Obsługiwała ona z powodzeniem, mimo
nierównego terenu,
kopalnie węgla na trasie Middleton — Leeds. Nieco
później William Hedley
skonstruował parowóz „Puffing Billy" (Sapiący
Billy), który przez
pięćdziesiąt lat woził węgiel z kopalni w Wyłam do odległego o osiem
kilometrów
nabrzeża nad Tyną. Nadszedł wreszcie rok 1814 i swoją pierwszą
lokomotywę
zbudował George Stephenson (na cześć pruskiego generała nazwaną
„Bliicher"). Ciągnęła ona 30-tonowy pociąg z prędkością 6
km/godz. Od tego
momentu Stephenson budował coraz lepsze parowozy prowadząc zarazem
badania
(wspólnie z Nicholasem Woodem) nad przyczepnością lokomotyw,
zasadami budowy
torów i wytyczaniem tras, dzięki czemu stał się
niekwestionowanym autorytetem w
tej dziedzinie. Georgeowi Stephensonowi sprzyjał też los. Z powodu
wysokich
kosztów transportu węgla z zagłębia w Durham do Stockton nad
Tamizą właściciele
miejscowych kopalń stanęli przed widmem bankructwa. W1821 roku
zawiązali więc
towarzystwo, którego celem miała być budowa na trasie do
Stockton kolei konnej.
Kierowanie tym przedsięwzięciem powierzono Stephensonowi, a ten zdołał
przekonać członków towarzystwa, aby oprócz koni
użyto lokomotyw parowych.
Uroczyste otwarcie linii ze Stockton do Darlington odbyło się 27
września 1825
roku w obecności licznie zgromadzonej publiczności. Parowóz
Stephensona o
nazwie „Active" (Ożywiony energią), ciągnący 90-tonowy pociąg
złożony z 34
wagonów (12 z węglem i 22 z 450 pasażerami), przebył
16-kilometrową trasę w 65
minut. Dzień ten uznawany jest za datę narodzin kolei. Sukces
Stephensona
skłonił przedsiębiorców do budowy podobnej linii z
Manchesteru do Liverpoolu. W
pierwszym z tych miast szybko przybywało
zakładów włókienniczych i
kopalń, a obrót towarowy z portem w Liverpoolu przekraczał
już 1000 ton
dziennie. Tymczasem towary przewożono w sposób tradycyjny i
na przykład
transport bawełny zza oceanu trwał krócej niż przewiezienie
jej z Liverpoolu do
odległego o 56 km Manchesteru. Dowiedziawszy się o projekcie budowy
kolei,
właściciele konnych i rzecznych przedsiębiorstw transportowych
rozpętali na
szeroką skalę kampanię anty kolej ową, angażując w nią prasę. Sprawa
stała się
tematem wielu burzliwych dyskusji w parlamencie angielskim.
Rozpowszechniano
rozmaite plotki, w tym i takie, że sapiący i dymiący wehikuł wystraszy
zwierzęta domowe (krowy stracą mleko, kury nie będą znosić jaj), w
lasach
wyginie zwierzyna, wzrośnie liczba poronień u kobiet, dym z lokomotywy
tak
przesłoni niebo, że nawet w dzień będzie ciemno, domom i lasom zagrozi
pożar, a
w przypadku wykolejenia się parowozu nastąpi potężny wybuch kotła,
który
uśmierci tysiące ludzi i zmiecie z powierzchni ziemi okoliczne
zabudowania. Gdy
w 1826 roku w parlamencie angielskim z wielkim trudem forsowano projekt
budowy
linii kolejowej Manchester — Liverpool, mieszkańcy
terenów, przez które pociąg
miał przejeżdżać, wpadli w panikę. Odnotowano nawet groźne rozruchy;
zdarzało
się, iż robotnicy przysłani tu do pracy musieli ratować się ucieczką
przed
atakującymi ich mieszkańcami. Wobec licznych wątpliwości, zdecydowano
się na
rozpisanie konkursu na parowóz, który miałby
obsługiwać nową linię. W konkursie
mogły wziąć udział maszyny, które, między innymi, same
wytwarzały parę, ważyły
nie więcej niż sześć ton, ciśnienie w kotle nie przekraczało 3,5
atmosfery,
ciągnęły na wyznaczonym odcinku 20-tonowy pociąg z prędkością co
najmniej 16
km/godz. i miały nie więcej niż sześć kół, a wysokość komina
nie przekraczała
4,5 metra. Ponadto, koszt budowy parowozu nie mógł być
wyższy niż 550 funtów
szterlingów. Zawody zorganizowano w Rainhill, gdzie
przygotowano specjalny tor
o długości 2,8 km. Każda z lokomotyw miała przejechać dwudziestokrotnie
przed
widzami zgromadzonymi na trybunach. Oceny technicznej i kontroli czasu
przejazdu dokonywała czteroosobowa komisja. Miała ona zadecydować, komu
przypadnie nagroda w wysokości 500 funtów. 1 października
1829 roku na starcie
stanęło pięć lokomotyw: „Cyklop" (The Cyclop) anonimowego
konstruktora,
„Niezrównana" (The Sans Pareil) Hackwortha,
„Nowina" (The Novelty)
Braithwaita, „Rakieta" (The Rocket) Stephensona i
„Wytrwałość" (The
Perseverance) Burstalla. Jury zdyskwalifikowało dwa parowozy już przy
oględzinach. Okazało się bowiem, że wewnątrz trzytonowego
„Cyklopa"
umieszczono żywego konia. Natomiast „Wytrwałość" zużywała za
dużo węgla i
nie spełniała warunków konkursu. Udziału w zawodach nie
wzięła też
„Niezrównana", gdyż na skutek poważnego
uszkodzenia konstruktor nie
zdołał jej wprawić w ruch. „Nowina"
przejechała 20 kilometrów
osiągając prędkość blisko 45 km/godz., ale i ona uległa awarii.
Jedynym
parowozem, który tego dnia oparł się przeciwnościom, była
„Rakieta".
Stephenson doczepił do niej wagon z trzydziestoma pasażerami i
przejechał
wyznaczoną trasę osiągając prędkość 48 km/godz. Po tygodniu konkurs
powtórzono,
lecz i tym razem rywalki „Rakiety" zawiodły. Częściowo tylko
udane zawody
dowiodły, że parowozy mogą bezpiecznie kursować z prędkością,
której trakcja
konna nie osiągnie. Zmieniło to opinię o tych maszynach, jak i o całej
kolei. W
ślad za tym inicjatywy budowy nowych linii były życzliwie przyjmowane
przez
władze i mieszkańców. Na trasie Liverpool —
Manchester, dla której konkurs
zorganizowano, nie wprowadzono trakcji konnej. 14 czerwca 1830 roku
pociąg
próbny z lokomotywą o nazwie „Arrow" (Strzała)
przebył ją zaledwie w
półtorej godziny. Tak rozpoczęły się dzieje prawdziwej
kolei,
obsługującej profesjonalnie ruch towarowy i pasażerski. Po 1830 roku
rozwój
kolejnictwa odbywał się błyskawicznie. Pociągi jeździły na coraz
dłuższych
trasach, a w samej tylko Wielkiej Brytanii w 1840 roku linie kolejowe
miały 3,5
tysiąca kilometrów długości. Rocznie przewożono tu
ponad 70 milionów
pasażerów i miliony ton ładunków. W tym czasie
linie kolejowe zaczęto budować
również w innych krajach Europy, chociaż początkowo nie
decydowały o tym
względy ekonomiczne. Kolej zakładano na życzenie panujących, jako
nowinkę
techniczną umożliwiającą odbywanie niedzielnych wycieczek za miasto.
Można to z
pewnością powiedzieć o linii Norymberga — Fiirth, zbudowanej
w 1835 roku
na polecenie króla Bawarii, Poczdam —
Berlin, założonej z rozkazu króla
pruskiego w 1838 roku oraz linii Petersburg — Carskie Sioło w
Rosji i Wiedeń —
Bnin w Austrii. Inaczej sprowadzono kolej do Francji. W 1830 roku grupa
przemysłowców wyjednała zgodę administracji na
budowę kolei konnej z
Lyonu do St. Etienne, a po jej uruchomieniu, co odbyło się dwa lata
później,
zakupiono w Anglii lokomotywy stawiając władze i opinię
publiczną przed
faktem dokonanym. W 1832 roku
sprowadzono z Anglii pierwszy
parowóz do Stanów Zjednoczonych (był to
„John Buli" jeżdżący w stanie New
Jersey). Niebawem Amerykanie skonstruowali własny parowóz, a
w 1840 roku sieć
kolejowa w tym kraju miała już 4,5 tysiąca kilometrów
długości, dziesięć lat
później 15 tysięcy kilometrów. Korzyści
wynikające z wprowadzenia kolei stały
się oczywiste dla wszystkich. Wydłużały się więc nie tylko stare linie
w Anglii
czy Stanach Zjednoczonych, ale zakładano nowe, zwłaszcza w krajach
europejskich. W 1844 roku uruchomili kolej Duńczycy i Szwajcarzy, w
1845 roku
oddano do użytku pierwszy odcinek Kolei Warszawsko —
Wiedeńskiej. W 1848 roku
kolej dotarła do Hiszpanii, w 1851 do Szwecji, w 1853 do Norwegii, 1854
do
Portugalii i w 1869 do Grecji. Pod koniec XIX wieku długość linii
kolejowych na
świecie wynosiła już ponad 800 tysięcy kilometrów. Parowozy
„królowały" na
całym świecie docierając na wszystkie
kontynenty. Nie były już
dziełem samotnych konstruktorów, albowiem produkowano je w
wielkich
wyspecjalizowanych fabrykach. Na przykład w latach trzydziestych XX
wieku w
Europie budową parowozów zajmowało się 125
zakładów. Niektóre z nich (np.
Fabryka „Henschel und Sohn" w Kassel, która
produkcję parowozów rozpoczęła
w 1848 roku) zatrudniały po 11000 pracowników, a rocznie
wyjeżdżało z tych
zakładów po 1 000 lokomotyw. Angielska „North
British Loc Co." produkowała
800 parowozów rocznie, niemieckie fabryki „Borsig"
i „Schwarzkopf" po
600. Dwie fabryki amerykańskie — „Baldwin" i
„American Locomotive
Co." wytwarzały po 3 000 parowozów każda.
Trakcja parowa była
stosowana jako jedyna przez prawie sto lat. Zmiana nastąpiła z chwilą
wprowadzenia trakcji elektrycznej i spalinowej. Szczególnie
groźną konkurentką
parowozu okazała się lokomotywa elektryczna.Zaprezentował ją po raz
pierwszy
(31 maja 1879 roku na Wystawie Rzemiosła i Przemysłu w Berlinie)
niemiecki
konstruktor Werner Siemens. Była to niewielka maszyna o mocy zaledwie
2,5 kW,
zasilana przy pomocy trzeciej szyny. Lokomotywę elektryczną szybko
udoskonalono
i już w 1881 roku przekazano do użytku pierwszy odcinek kolei
elektrycznej (na
trasie Berlin — Lichtenfelde), a w 1903 roku na trasie Berlin
— Zossen
lokomotywa elektryczna pobiła rekord szybkości, przebywając w ciągu 1
godziny
211 kilometrów. Pierwszą lokomotywę spalinową zademonstrował
w 1891 roku inny
konstruktor niemiecki — Gottlieb Daimler. Do użytku
wprowadzono lokomotywy
spalinowe w Niemczech w 1912 roku. Szybko przekonano się, że
konkurentki
parowozu, zwłaszcza lokomotywy elektryczne, są sprawniejsze, posiadają
większą
moc i poruszają się z dużą prędkością, mogą bez uzupełniania paliwa i
wody
przebywać długie trasy, nie szkodzą środowisku naturalnemu. Te zalety
zdecydowały
o stopniowej rezygnacji z lokomotyw parowych.
Odchodzenie na
większą skalę od trakcji parowej zaczęło się w latach trzydziestych
obecnego
stulecia. Zmalało wówczas zapotrzebowanie na parowozy, wiele
fabryk zaprzestało
ich produkcji. Lepsze czasy dla lokomotyw parowych nastały jeszcze w
okresie II
wojny światowej, w wyniku trudności energetycznych, ale nie zahamowało
to ich
zmierzchu. Na przykład w Stanach Zjednoczonych w latach 1946 - 1956
wycofano
blisko 34 tysiące parowozów. Malownicza, pełna ciekawych
zdarzeń i
zaskakujących pomysłów konstrukcyjnych epoka lokomotyw
parowych należy do
przeszłości. Dzisiaj, gdy spotkamy „prawdziwy"
parowóz na trasie, możemy
mówić o wyjątkowym szczęściu. Ostatnie sapiące i dymiące
maszyny zjeżdżają
bowiem do muzeów i skansenów.
|
|
Rozwój
kolejnictwa odbywał się w czasie, gdy Polska nie
istniała jako państwo. Z tego powodu budowa dróg żelaznych
na ziemiach polskich
przebiegała znacznie wolniej niż w innych krajach. W zaborze pruskim
pierwszą
linię kolejową zbudowało Towarzystwo Kolei Górnośląskiej
łącząc w 1846 roku
Wrocław z Mysłowicami (przez Brzeg i Opole). Pierwszy odcinek tej linii
(z
Wrocławia do Oławy) oddano do użytku 22 maja 1842 roku. W następnych
latach
przyłączano do Kolei Górnośląskiej nowe linie, budowane
również przez inne
towarzystwa akcyjne. Tak było na przykład z linią z Wrocławia do
Świebodzic,
zbudowaną przez Towarzystwo Kolei Świebodzko - Świdnickiej (pierwszy
odcinek z
odgałęzieniem do Świdnicy przekazano do użytku 29 października 1843
roku). 18
października 1844 roku Towarzystwo Kolei Marchijsko - Dolnośląskiej
uruchomiło
linię z Wrocławia do Legnicy 1 następnie połączyło Wrocław z Berlinem,
Dreznem
i Lipskiem. W roku 1856 kolej dotarła z Wrocławia do Poznania. Po
przejęciu
przez Towarzystwo Kolei Górnośląskiej państwowej linii
Szczecin — Poznań, Śląsk
uzyskał bezpośrednie połączenie ze Szczecinem. W zaborze austriackim w
październiku 1847 roku oddano do użytku Kolej Krakowsko - Śląską. W
roku 1861
zbudowano linię z Krakowa do Lwowa przez Rzeszów.
Zagęszczenie sieci kolejowej
w południowych rejonach zaboru austriackiego było podyktowane względami
strategicznymi. Z takich powodów zbudowano linię zwaną
„transwersalską"
lub „podkarpacką'' z Cieszyna przez Nowy Sącz, Ustrzyki Dolne
do Przemyśla. W
zaborze rosyjskim inicjatywę zbudowania pierwszej kolei podjęli w 1834
roku
przedstawiciele warszawskich sfer gospodarczych. Projekt
ogólny przewidywał
budowę linii kolejowej łączącej Warszawę z granicą południową. Dążono z
jednej
strony do zmniejszenia kosztów, a z drugiej strony do
zwiększenia transportu
węgla i soli. Zdecydowana postawa i zaangażowanie wspomnianych
działaczy
sprawiły, że 19 stycznia 1839 roku władze carskie zezwoliły na
założenie
towarzystwa akcyjnego, którego celem było zbudowanie
„drogi żelaznej" z
Warszawy do Wiednia. Inwestycję rozpoczęto rok później.
Pierwszy odcinek Kolei
Warszawsko- Wiedeńskiej, z Warszawy do Grodziska, oddano do użytku 14
czerwca
1845 roku. Budowę całej trasy, długości 328 kilometrów,
zakończono 15 kwietnia
1848 roku. Na ziemiach położonych na wschód od Wisły
pierwszą kolej (zwaną
„petersburską"), łączącą Warszawę z Białymstokiem, oddano do
użytku
dopiero w roku 1862, a
w roku 1867 ukończono budowę
linii z Warszawy do Brześcia. Do 1918 roku sieć
kolejowa na ziemiach
polskich była słabo rozwinięta — po odzyskaniu przez Polskę
niepodległości w
jej granicach znalazło się zaledwie 15 947 km linii kolejowych. W
wyniku
zniszczeń wojennych ich stan był tragiczny. Realizacja programu
inwestycyjnego,
który przyjęto w Polsce w okresie międzywojennym, przyniosła
wiele nowych
połączeń, między innnymi Kutno — Strzałków przez
Koło i Konin, Lodź — Brodnica
przez Płock i Sierpc, Nasielsk — Toruń przez Sierpc, Warszawa
— Radom.
Największą inwestycją była w tym czasie budowa linii
„węglowej" Herby Nowe
— Gdynia (przez Karsznice i Bydgoszcz). Łącznie w latach 1918
- 1939 zbudowano
ponad 1 650 km nowych i zmodernizowano setki kilometrów
starych linii.
Ponownemu zniszczeniu linie kolejowe w Polsce uległy podczas II wojny
światowej. Ucierpiało wiele węzłów i szlaków,
część linii przebudowano na
potrzeby wojenne. Zniszczeniu uległo między innymi ponad 60 proc.
tuneli
kolejowych, blisko 60 proc. mostów o rozpiętości powyżej 20
metrów, około 30
proc. dworców i tyleż samo lokomotywowni i
warsztatów naprawczych. Do 1949 roku
odbudowano 4 800 kilometrów torów, a długość
linii kolejowych w Polsce wzrosła
do 22 248 kilometrów. W tymże roku polskie koleje przewiozły
461 milionów
pasażerów i 131,7 milionów ton
ładunków. W następnych latach koncentrowano się
na budowie drugich torów na liniach jednotorowych,
modernizowano stare linie,
toteż do roku 1980 długość sieci kolejowej w Polsce wzrosła
nieznacznie.
Pierwsza w Polsce wytwórnia lokomotyw parowych —
Fabryka Lokomotyw w Chrzanowie
(Fablok) — powstała w 1920 roku. W marcu 1924 roku wyjechał z
niej pierwszy
parowóz. Do 1963 roku wyprodukowano
w Fabloku 5 000 lokomotyw (w
tym także wąskotorowe). W 1920 roku powstała również
Warszawska Spółka Akcyjna
Budowy Parowozów. Do chwili likwidacji, tj. do 1935 roku, w
prowadzonych przez
spółkę Zakładach Parowozów w Warszawie
wyprodukowano 320 lokomotyw. W 1926 roku
produkcję parowozów rozpoczęły Zakłady Hipolita Cegielskiego
w Poznaniu (HCP).
W ciągu 33 lat wyprodukowały one 2628 lokomotyw. Ostatni
parowóz wyjechał z HCP
w 1958 roku. Powołana w grudniu 1918 roku komisja składająca się z
przedstawicieli resortu komunikacji i przemysłu określiła warunki
budowy nowego
taboru. Zdecydowano, że wytwarzane będą trzy typy parowozów
do prowadzenia
pociągów osobowych (pośpieszne, osobowe i tendrzaki), trzy
do pociągów
towarowych (ciężki, średni i manewrowy) oraz trzy podstawowe rodzaje
wagonów
towarowych. Projektując i budując parowozy polskie zakłady korzystały z
najnowszych światowych osiągnięć technicznych, a jednocześnie
wprowadzały
własne rozwiązania, uwzględniające specyfikę polskich linii, warunki
pracy,
właściwości polskiego węgla itp. Główny nacisk kładziono na
ulepszanie urządzeń
kotłowych, osprzętu i wózków. O ile
budowane początkowo parowozy — Tr 21,
Ok 22 czy Ty 23 — oceniano jako przeciętne, to konstrukcje z
lat trzydziestych
— parowozy Pt 31, Okz 32 czy Pm 36 — otrzymywały
bardzo wysokie oceny. Parowóz
Pm 36 (w obudowie opływowej) wyróżniono w 1937 roku na
Wystawie Sztuki i
Techniki w Paryżu. Wysokie parametry techniczne miały produkowane
seryjnie po
II wojnie światowej lokomotywy parowe TKt 48, Pt 47, Ol 49 i Ty 51. W
ciągu 40
lat wyprodukowano w Polsce około 8 000 parowozów, w tym 2
300 dla odbiorców
zagranicznych. Produkcji parowozów zaprzestano w Polsce w
1958 roku.
|